Foreign language people in our country

08/11/2012 Aktualności

Foreign language people in our country, czyli cudzoziemcy przybyli do naszego kraju. Czy to dziwne?  Prawdopodobnie dla małej Dąbrowy tak. Angelika Bobryk postanowiła zaspokoić naszą ciekawość i przeprowadziła wywiadem z Danielem z Włoch i z Eleni z Grecji.

– Dlaczego przyjechaliście do Polski ?

– Jestem zaangażowana w ISIC prawie dwa lata i bardzo chciałam mieć możliwość międzynarodowej współpracy.  Dostawałam e-mail’e, znalazłam ten projekt i od razu zrobiło się ciekawie, bo zawierał propozycję nauczania w liceum. Miałam bardzo dobre przeczucia co do Polski, ponieważ mam tu wielu przyjaciół.

– Czyli to Ty wybrałaś Polskę ?

-Tak, ja wybrałam Polskę  z powodu kraju, ludzi, projektu.

-Jak wiele osób bierze udział w projekcie w Białymstoku.?

– Udział bierze 6 osób. Dwie są w Łomży, a kolejne dwie w Białymstoku . Są oni z Gruzji, Serbii, Bułgarii, Węgier.

– W ilu krajach uczyliście do tej pory? Co robicie na co dzień?

– To jest nasza pierwsza wizyta w Polsce.  Hm.. ja studiuję język angielski, a Daniel ekonomię.

Jak oceniacie pobyt w Polsce? Jakie są Wasze wrażenia?

– To jest piękne  doświadczenie. Jeżeli mam być szczery, to dzień przed wyjazdem zastanawiałem się, czy mój angielski jest wystarczająco dobry, czy mam potrzebne umiejętności.  Po przyjeździe zobaczyłem, że jestem dobrym nauczycielem, chociaż zdarzali mi się uczniowie, których chciałem po prostu  zabić (śmiech).

– Czy moglibyście nam opowiedzieć o różnicach  między
grecką, włoską a polską kulturą ?

W Grecji jedzenie ma inną strukturę, podobną do włoskiej. Mamy inne jedzenie z powodu klimatu. Ludzie w Polsce są podobni do nas. Różnica jest taka, że Grecy są bardziej spokojni. Dla mnie największym szokiem było to, że nie miałem w pokoju zasłon, więc nie mogłem spać. Jak wy to robicie.?

-Jaka jest najśmieszniejsza rzecz, która Wam się przydarzyła w Polsce?

Dopiero skończyłam zajęcia i byłam z moim kolegą z Węgier – Piotrkiem na przystanku i czekaliśmy na autobus w Białymstoku.  Siedzieliśmy na ławce, a niedaleko nas starsza kobieta. Podeszła do mnie i zaczęła mi coś szeptać do ucha. Powiedziałam: „Nie mówię po polsku”. Mimo tego ona nadal coś do mnie mówiła. Do tej pory nie wiem o co jej tak naprawdę chodziło. Zaczęła pokazywać na mój pierścionek, więc chyba pytała czy jesteśmy małżeństwem. Powiedziałam: „nie”. Później przyszła jej koleżanka i obie rozmawiały o nas. Nie wiedzieliśmy co zrobić, więc się do nich uśmiechaliśmy. To była dziwna historia.

– Dla mnie najdziwniejsza była przejażdżka autobusem w Białymstoku. Nacisnąłem przycisk „stop”, a wtedy kierowca zaczął na mnie krzyczeć. Powiedziałem do niego „ Nie mówić po polsku”. Doszedłem wtedy do wniosku, że w autobusach w Polsce nie można przyciskać tego guzika.

Czego nauczyliście się z pobytu w Polsce.?

– Tego, że zawsze trzeba mieć ze sobą ubrania na zimę. (śmiech). Nauczyliśmy się, co robić, aby nasze prezentacje były lepsze, ale także jak utrzymywać stały kontakt z uczniami w czasie lekcji. Nie potrafię nazwać tego, czego się nauczyłam, bo to znaczy dla mnie coś więcej niż słowa. Jestem bogatsza o doświadczenie.

– Co Wam się podoba w naszej szkole?

Pierwszy raz  w życiu zetknąłem się z  klasami mundurowymi w liceum. To bardzo dobra szkoła. Podoba mi się wasz internat, nowa hala.

– Czy mieliście problemy z komunikacją w Polsce?

Tak kilka razy np. gdy jechaliśmy do Bielska o 6 rano i nie mogliśmy znaleźć autobusu, bo nikt nie mówił po angielsku. To była trudna sytuacja. Pomógł nam wtedy język ciała.  Także w Bielsku, gdy chciałem uprać swoje rzeczy osoba wynajmująca mi pokój, nie mówiła po angielsku.  Dopiero dzień przed wyjazdem zdołałem się porozumieć i udało mi  się zrobić pranie.

– Czy chcielibyście wrócić kiedyś do Polski.?

– Tak, chciałbym zobaczyć Kraków, Eleni już go widziała. Niestety ja byłam wtedy chory. W tym tygodniu zamierzam  pojechać do Gdańska.